Giro di Italia 2026, Pescara i Chieti. Abruzja

Home » Giro di Italia 2026, Pescara i Chieti. Abruzja

Ciao tutti

Buonasera

Giro di Italia. Pierwszy z wielkich kolarskich monumentów. Kolarskie święto we Włoszech. Mamy już swoją historię zapisaną z tym pięknym wyścigiem. Otóż w 2014 roku byliśmy na nim i nawet udało się przejechać dużą część etapu z metą na austriackim Grossglocknerze. 

Postanowiłem odświeżyć wspomnienia i wybrać się do Włoch i spróbować zobaczyć kolarzy na jednym z czterech etapów między regionami Abruzji a Toskanii. Namówiłem do realizacji pomysłu trzech kolegów. Miś, Piotrek i Maruda. Plan zakładał lot do Pescary w Abruzji, i tutaj etap z finałowym podjazdem na Blockhaus, kolejny dzień gdzie start miał swój początek w Chieti, kolejne etapy w Emilii Romania i Toskanii. 

Szybko kupiłem bilety na lot z Wrocławia do Pescary w moich ulubionych liniach lotniczych Ryanair. Rezerwacja parkingu n lotnisku we Wrocławiu. Wynajęcie samochodu i poszukanie noclegów. W tą ostatnią kwestię zaangażowali się wszyscy i wybór padł na nocleg w Teramo w Abruzji i dwie noce w Toskanii w okolicach Pistoia. 

Teramo jako jedna z 4 prowincji regionu Abruzja jest dla mnie o tyle ważna że moje pierwsze zetknięcia z Włochami miały właśnie miejsce. Tym pięknym mieście jeszcze w czasach szkoły podstawowej. Byłem dwukrotnie uczestnikiem zawodów piłki ręcznej odbywających się w Teramo. Wówczas miłość do Włoch zaczęła kiełkować. Zawody odbywają się po dzień dzisiejszy i nadal biorą w nim udział zespoły z całego świata. Ja doskonale pamiętam że wówczas miałem okazję grać przeciwko Islandczykom, Węgrom, Włochom i prawdopodobnie potomkom faraonów czyli Egiptowi. Mnóstwo pięknych wspomnień. Miała to być dla mnie podróż sentymentalna. 

I tak oto 15 maja wylądowaliśmy na lotnisku w Pescara. Wcześniej zarezerwowany samochód szybko odebraliśmy dzięki usłudze Quick-Pass w wypożyczalni Budget. Ta usługa funkcjonuje i jest godna polecenia. Polega ona na tym że jeszcze przed odlotem podajesz na stronie wypożyczalni te dane które zawsze są niezbędne podczas odbioru samochodu czyli dowód osobisty, prawo jazdy i numer karty płatniczej do ewentualnego depozytu. A na miejscu podajesz tylko swoje nazwisko i otrzymujesz kopertę z kluczykami i protokołem odbioru. I już. 

Szybko odnajdujemy swojego Jeepa i po chwili jesteśmy już na drogach Pescary. Zaraz obok znajdujemy sklep spożywczy Conad, jednego ze sponsorów tegorocznej edycji włoskiego monumentu. Uzupełniamy zapasy i jedziemy powitać morze i nadmorską część Pescary. Wchodzimy nowym mostem, Ponte del Mare i po chwili jesteśmy nad spokojnym Morzem Adriatyckim. Plaże święcą pustkami ale za to w komfortowych warunkach możemy wypić kawę. Planujemy jeszcze spacer po centrum Pescary z jej katedrą w centralnej części ale odpuszczamy finalnie. Kierujemy się do Chieti. To miasto kolejnego dnia będzie miastem gdzie nastąpi start do kolejnego etapu Giro a dla nas ma to być przystanek przez docelowym punktem jakim tego dnia jest podjazd na Blockhaus. Chieti, miasteczko położone nieopodal Pescary. Unikatowe położenie, raptem kilka kilometrów od brzegów Adriatyku, jednocześnie blisko tu do dwóch masywów górskich – Majella i Gran Sasso. Wariant idealny, Góry i morze. Morze to linia brzegowa prawie 133 kilometrowa. A góry? Ogromny masyw ze szczytami sięgającymi prawie 3 tysięcy metrów. Abruzja czyli po włosku Abruzzo to również świetna kuchnia. Arrosticini czyli włoskie szaszłyki, pasty, dużo owoców morza. Abruzja to również królestwo wina, szczególnie czerwonego. Montepulciano d’Abruzzo. Wino znane na całym świecie. Wina rosną na stromych zboczach w pięknym słońcu. 

Makaron De Cecco to makaron produkowany również w tym regionie. 

Znajdujemy parking w dolnej części miasta i wąskimi uliczkami docieramy do samego centrum. Pierwszy duży plac przed nami to Piazza di San Giustino. Zaraz obok Piazza Vittorio Emanuele II. W piątkowe przedpołudnie mijamy się tylko z uczniami i nielicznymi mieszkańcami. Ale dzięki temu możemy podziwiać katedrę di San Giustino czy Palazzo Mezzanotte. Przechadzając się uliczkami Chieti zauważamy że praktycznie każda witryna sklepowa ma jakiś akcent związany z Giro. Dużo różowych akcentów. Czas na kawę. Znajdujemy na tyłach katedry fantastyczny bar zwany Piazzetta Teatro Chieti. Kawa, kanapki, lody. Wszystko smakuje perfekcyjnie. Zamierzam porozmawiać z właścicielami i zasięgnąć języka jak najszybciej dojechać w kierunku mety dzisiejszego etapu. Dostaliśmy wskazówki i wyruszyliśmy w jego kierunku. Mijamy jedną wioskę, kolejną, powoli pniemy się do góry. Docieramy do ronda gdzie na naszej drodze stają karabinierzy. Udaję się na rozmowę z nimi. Okazuje się że finalnie, że na górę jest już za późno aby wjechać. Pomimo pomocy dwóch samochodów karabinierów i kolegów na motorach, prawdopodobni telefonu do ministra i tym podobnych, ostatecznie jesteśmy zmuszeni do znalezienia miejsca z telewizorem. Zatrzymujemy się w jednym sklepie, gdzie przemiła Pani próbuje nam pomóc podając ewentualne m miejsca gdzie o tej porze coś będzie otwarte i dodatkowo jeszcze z telewizorem. Zarówno pomoc karabinierów jak i wspomnianej Pani jest tak wielka i miła że nie do końca możemy w to uwierzyć. NIemniej dokonujemy zakupów lokalnych kiełbas i serów. I udajemy się do miasteczka mijanego już dziś kilka razy i tam znajdujemy bar z telewizorem. Trafiamy do Pretoro. Wysoko położone miasteczko z bardzo wąskimi uliczkami. W barze wszyscy kibicują włoskiemu kolarzowi, który od początku wyścigu jedzie bardzo dobrze. Mowa o Giulio Ciccone. Urodzony w Chieti Giulio jest bardzo znanym i cenionym przez lokalnych mieszkańców kolarzem. Wielu z nich niejednokrotnie miało okazję trenować razem z Giulio. Wraz z upływem czasu w barze pojawiają się kolejni kolarze. Atmosfera świetna. Pięknie spędzony czas. Finiszowe metry i wygrywa Duńczyk Jonas Vingegaard. Ulubieniec miejscowych przyjeżdża 7 ze stratą 1,40 do zwyciężcy. Wielkie brawa za walkę. 

My postanawiamy zobaczyć miasteczko od środka. Pretoro, uśpione. 

Naszym celem na wieczór jest dotarcie do pierwszego noclegu w Teramo. 

Pierwszy dzień podczas edycji Giro anno domini 2026 za nami. 

Niebawem więcej. 

Do następnego wpisu. 

Ci vediamo. 

Buonaserata.