Ascoli Piceno, region Marche i trochę Teramo w Abruzji

Home » Ascoli Piceno, region Marche i trochę Teramo w Abruzji

Ciao

Buongiorno

Buenas

Wieczorem meldujemy się w Teramo. Z tym miastem mam piękne wspomnienia z moich pierwszych wizyt w tym ukochanym kraju. Wcześniej znajdujemy hotel w centrum miasta. Parkujemy. Idziemy się zameldować i na wstępie dostajemy od pracownika recepcji mnóstwo ciekawych informacji, gdzie pójść, gdzie zjeść etc. 

Ulegając namowom recepcjonisty a że jest piątkowy wieczór wypachnieni idziemy na podbój miasta. Jako że jesteśmy we Włoszech i że jest wieczorowa pora na taki sam pomysł wpadła chyba większość mieszkańców. Piazza Martiri della Liberta i wracają wspomnienia. Mury obronne wrysowane w stare miasto, pamiętają jeszcze czasy Rzymian. Jedna z bram wjazdowych do miasta. Niedaleko znajdujemy świetną knajpę w której możemy zamówić pyszną focaccia z ……przykładowo: Brema di patate arosto, pomodori secchi i rucola za 4 euro, cotto di spalla, crema di patate, funghi champignon za 5,50 euro. Świeże, wyborne, smaczne, spożywane na świeżym powietrzu, w otoczeniu jakim mogliby nam pozazdrościć chyba wszyscy. Aperol? Zawsze. 

Kolejny dzień zapowiada się bardzo ciekawie. Na początek wizyta na włoskim śniadaniu w hotelowej restauracji. Brioche, cornetto, na słodko i niezła kawa. 

Ascoli. Tam się udajemy zaraz po śniadaniu. Przed nami najdłuższy transfer podczas tego wyjazdu więc nie ma co tracić czasu. Ascoli Piceno oddalone od Teramo o 45 minut drogi wita nas brakiem parkingu i delikatną mżawką. Szukając miejsca do parkowania kolejny raz doświadczamy uprzejmości ze strony włochów, jeden z mieszkańców pomaga znaleźć miejsce. Wchodzimy na teren starego miasta. Ascoli Piceno, miasto położone już w regionie Marche, miasto zjawiskowe, miasto zbudowane z kamienia gdzie dominuje odcień bieli, beżu i żółci. Wszystko to za sprawą trawertynu, porowatego kamienia. Gdy wchodzimy w historyczną część miasta, tenże kamień rzuca się wyraźnie w oczy. Inna ciekawostka to nazwy ulic i uliczek. W wielu miejscach widzimy napis „rua…..” co oznacza z języka łacińskiego „ruga – zmarszczka”, i określa wąskie uliczki prowadzące do ścisłego centrum. 

Przed nami jeden z głównych placów miasta, tuż obok kościoła św. Franciszka, Piazza del Popolo. Znalazłem kilka informacji że jest to najpiękniejszy plac we Włoszech. Odważna teza. Zdecydowanie robi wrażenie i padający wcześniej deszcz dał nam możliwość pełnego zachwytu nad nim gdyż dopiero mokre kamienie podłoża placu dają pełnie zachwytu nad trawertytem. Odbijające się budynki jak w lustrze robią faktycznie autentyczne wow. Arkady na głównym placu i pięknie rzeźbione kolumny. Idziemy zachwycać się dalej. Trafiamy na sobotni lokalny targ ale za to umiejscowiony w zabytkowej części. Ascoli to również kraina oliwek. I w tym miejscu oliwek przeróżnych możemy spróbować bez liku. Dodatkowo karczochy, świeże prosciutto, cięte bezpośrednio z nogi, ricotta, ręcznie robiony chleb. 

Oczywiście wychodzimy z targu objuczeni w dobra natury. Na Piazza del Popolo nieco zasłonięty Palazzo dei Capitani, obecnie pełniący funkcję urzędową, Loggia dei Mercanti. 

Czas nas goni i tylko z tego względu mnie zobaczyliśmy katedry i wielu jeszcze innych ciekawych miejsc w Ascoli. Informacja ważna dla kibiców piłkarskich. Od nowego sezonu Ascoli będzie miał swoją drużynę w Serie B. My wyjeżdżamy z Ascoli w kierunku nowego regionu i nowego miasta na naszej drodze. Żegnamy Marche. Będziemy w Umbrii.

Do zobaczenia niebawem. 

Oglądajcie podziwiajcie i komentujcie. 

Ci vediamo.

Ciao.