Ciao tutti
Buonasera
Como. Lago di Como. Kolejny dzień pobytu w ukochanej Italii postanowiliśmy spędzić w bardzo znanym miejscu. NIe wiem czy Como jest sławniejsze od Mediolanu ale z pewnością jest to miasto cenione przez celebrytów, przez bogatych tego świata ze względu na swoje położenie przede wszystkim i możliwości jakie daje otoczenie. Góry i piękne jezioro. Właśnie, jedno z trzech głównych jezior leżących na północy Włoch. Como, Garda, Maggiore. Dotarcie do Como z Mediolanu zajmuje około 45 minut jazdy pociągiem. Samochodem podobnie. Na brzegach jeziora przepiękne wille, dość wysokie góry, bliskość Szwajcarii.


Samo miasto szczególnie w centralnej części jest urokliwe. Przepiękna katedra z dzwonnicą, i łącznikiem w postaci arkad bardzo mocno, przynajmniej mi przypomina to co niedawno mieliśmy okazję zobaczyć w Cremonie. Drogie sklepy i restauracje. Ale wystarczy wyjść poza centrum i trafiamy na urokliwe, wąskie uliczki. Typowe jak na Włochy przystało. Zanim zagłębimy się w jedną z takich uliczek, do Como musimy dojechać.
W związku z z bliskością miasta i dużą siatką połączeń pomiędzy Mediolanem a Como wybieramy opcję pod tytułem – pociąg. Pierwszy transfer tego dnia to podróż metrem. Stacja Lotto jako stacja początkowa, linia M1 i po kilku przystankach wysiadamy na Cadorna Stazione. Pierwotnie chciałem jechać na Stazione Centrale ale w międzyczasie okazało się że Cadorna jest stacją usytuowaną bliżej nas z dużą możliwością transportu do Como. Próbuję kupić dwa bilety w aplikacji Trainline ale aplikacja co chwile się zawiesza. Zostaje automat biletowy. Dwa bilety w formie papierowej. I w spokoju oczekujemy na pociąg. Zwiedzamy okoliczne sklepiki. Im bliżej wyjazdu tym pilniej śledzimy komunikaty na tablicy odjazdów i nagle pojawia się informacja – cancellato. Czytaj – odwołany. Naszą podróż miała obsługiwać włoska Trenord ale na początku trafiam do Trenitalia. Tam miła Pani informuje mnie że to nie oni obsługują dane połączenie. Muszę zejść piętro niżej i poszukać właściwego biura. Jest. Zapytuję Panią co zrobić? Pociąg odwołany, bilety mogę zwrócić czy na tych samych biletach podróżować dalej. Odpowiedź jest kluczowa. Bilet jest ważny do końca dnia. Czekamy na kolejny. Pojawia się informacja o peronie. Idziemy w jego kierunku. Dalej według znaków skręcamy w prawo. Wchodzimy do windy i nic. Wracamy. Ponownie idziemy według znaków. Ciąg nielogicznych informacji doprowadza nas na nasz peron. Wygodnie podróżujemy do Como a wraz z nami całkiem spora grupa turystów. Schodami schodzimy do drogi prowadzącej już bezpośrednio do starszej części miasta. Przecinamy jedną przecznicę którą znam z wyścigu kolarskiego, bardzo cenionego wśród kolarzy. Il Lombardia. Jeden z pięciu kolarskich monumentów. Trasa wiedzie wokół jeziora Como właśnie.


Zatapiamy się w spokojne jeszcze uliczki starszej części Como. Podziwiamy pięknie zdobione okna, mnóstwo kwiatów. Naszą uwagę przykuwa niepozorny bar. Postanawiamy odpocząć. Napić się kawy. Zjeść cornetto. Wypić aperola. Kawa jest przepyszna. Cornetto w wersji masz wybór nadzienia. Pistacchio. Marmolada. Chocolate. Wybór oczywisty – pistacchio. A co do aperola, najlepszy jaki piliśmy w ostatnim czasie. Zrobiony z pasją i duszą. Bogaty, kolorowy, pyszny.
Kontemplację i podziwianie widoków zakłóca nam nasz kochany syn informacją o kłopotach w szkole (pisząc już wiemy że pożar w szkole został zażegnany). Dochodzę również do wniosku że nie potrzebnie, za każdą cenę chcę wszystko zawsze zobaczyć. Tym razem planuję to zmienić. Przenosimy się pod wcześnie wspomnianą katedrą. I jesteśmy na Piazza Catedrale. Tu jest głośno, więcej turystów, bardziej wytwornie. Okoliczne bary i restauracje są pełne gości.


Jest ciepło i słonecznie. Będąc w Como warto wybrać się na rejs po jeziorze i zajrzeć to przynajmniej 3 interesujących miasteczek – Bellaggio, Varenna, Lenno.
Pomimo tego że jest poniedziałek, kolejka do kasy biletowej jest całkiem spora. Oczywiście jest możliwość zakupu biletów online ale ja chciałem zapytać obsługę o możliwość zakupu biletu który umożliwia zejście przykładowo w Bellaggio na ląd, wejście na kolejny statek i transfer do kolejnego miasteczka, lecz odstraszyła nas kolejka. Szybko znaleźliśmy zastępstwo. Funicolare – Como Brunate. Kolejka która wywozi nas wysoko ponad miasto, z możliwością podziwiania okolicznych widoków zupełnie z innej perspektywy. Dodatkowa atrakcja to latarnia morska stojąca na szczycie, widoczna z brzegu jeziora. Tam się udajemy. Bilet kupujemy w automacie. Chwilę czekamy na wagonik i wspinamy się na górę. Kolejka trochę przypomina naszą, zakopiańską na Gubałówkę lub znaną nam kolejkę z Neapolu.


Widok z góry piorunujący. Wychodzimy z dworca i idziemy popodziwiać okoliczne wille. Robią wrażenie. Wielkość. Ale przede wszystkim położenie. Narasta głód. Postanawiamy wrócić na chwilę do centrum miasta celem zakupu szalika drużyny futbolowej prowadzonej przez Hiszpana Fabregasa, mowa o Como, rewelacji ostatnich, zakończonych rozgrywek serie A. 4 miejsce i awans do Ligi Mistrzów. Oficjalny sklep znaleźliśmy lecz szalików niestety nie było. Może by wrócić do czasów studenckich. Co masz na myśli? Kupujemy bagietkę, oliwki, kawałek sera, mortadelę, pyszne pomidory, i siadamy nad brzegiem jeziora. Cóż za romantyzm. Słońce, szum fal jeziora, łódki, panini. Nie muszę mówić że wszystko to smakuje idealnie. W drodze na dworzec zerkamy jeszcze na pięknie położony stadion Como, obecnie w remoncie. Wyburzona jedna trybuna. Patrząc na bramę wejściową zastanawiam się już jaki wybrać mecz do obejrzenia podczas kolejnej podróży do Mediolanu. Wybór bardzo duży. Dwa mediolańskie kluby, AC Milan i Inter, Como i beniaminek z pobliskiej Monzy.


Czas pokaże. Wracamy do hotelu. Przy butelce zimnego sardyńskiego piwa dzielimy się spostrzeżeniami i obserwacjami po wizycie w Como.
Miasto jest niewątpliwie piękne, ciężkie pewnie do codziennego życia bo przykładowo w wagoniku rozmawiałem z młodymi uczniami którzy po szkole wracali kolejką do domu. Mieszkanie wysoko ma stole zalety ale pewnie i minusy. Mówię tu przede wszystkim o dojeździe. Zawsze jest pełno turystów. Z jednej strony zostawiają tutaj masę pieniędzy, z drugiej strony hałas i rumor. Ale jak znam Włochów korzystają z miasta w inny sposób.
Ja zawsze obserwuję miasta pod kątem oferty sportowej. Como daje ogromne możliwości kolarzom. Sportom związanym z wodą. Jest bardzo znany klub piłkarski. Pewnie są szkółki. Bliskość wysokich gór. Niedaleko do granicy ze Szwajcarią. Mediolan. Z pewnością nie była to nasza ostatnia wizyta. Następnym razem może popływamy od miasteczka do miasteczka. Podaję adres sklepu gdzie możemy kupić bilety na rejs.
Como zdecydowanie polecam jako destynację godną uwagi i odwiedzin.


Podaję adres strony internetowej gdzie możemy kupić bilety na prom w wersji online – navigazionelaghi.it
Bilet na Funiculare Brunate w Como kosztuje 7,20 2 obie strony. Najlepiej kupić bilet w automacie tuż przy wejściu do kolejki. Ciekawostka jest taka że owe bilety możemy kupić również w aplikacji transportu publicznego miasta Mediolan – ATM. Atm.it
Opcji zakupowych jak widzicie jest całkiem sporo.
Allora jak mawiają Włosi.


Polecam Como wszystkim podróżującym do Mediolanu. Oczywiście łatwy dostęp do lotniska czy to w Bergamo, czy Mediolanie – Linate czy Malpensa, sprawia że dotarcie do Lombardii jest bardzo szybkie i nie powodujące dodatkowego zamieszania w postaci wypożyczania samochodów.
Do następnego wpisu.
Ci vediamo.
Buonaserata.