Tallin – stolica Estonii 🇪🇪

Home » Tallin – stolica Estonii 🇪🇪

Ciao

Buenas

Wakacje przyniosły wizyty w zupełnie nowych miejscach. W nie tak dawnym wpisie byliśmy w stolicy Finlandii, Helsinkach. Pierwsza wizyta w tym interesująco zapowiadającym się mieście z pewnością nie rozczarowała ale do pełni szczęścia zabrakło jeszcze jednego dnia.

Po Helsinkach, promem, udajemy się do kolejnej stolicy i zarazem państwa, nigdy nie odwiedzonego przez nas. Tą ciekawie zapowiadającym się destynacją z pewnością jest Tallin i Estonia. To również była nasza pierwsza wizyta. 

Jak się okazało Tallin a szczególnie jego Stare Miasto jest zjawiskowe. Niemniej to nie wszystko.

Swoją podróż rozpoczęliśmy od wizyty w pięknym parku Kadriorg co oznacza po estońsku „Dolinę Katarzyny”.

A dlaczego Katarzyny? Otóż pomysłodawcą letniej rezydencji był car Piotr I i na cześć swojej drugiej, ukochanej żony postanowił zbudować rezydencję, zajmującą ponad 70 ha, w bardzo lubianym przez niego Tallinie. 

Pałac wzniesiony został na wzór ówczesnych włoskich pałaców i zaprojektowany przez Nicolo Michettiego. 

Podczas naszego pobytu premier Estonii organizował wystawne spotkanie dla chyba ważnych osób, gdyż dostęp do części parku był mocno ograniczony. Spacer po pięknych, kolorowych ogrodach był świetnym zamknięciem kolejnego dnia naszej wycieczki. Zaraz Tallin był ostatnim miastem do którego dotarliśmy drogą wodną. Następnym przystankiem była Ryga do której dojechaliśmy już autokarem. Ale o tym póżniej. 

Nocleg na przedmieściach Tallina. Nie chcę się powtarzać ale w hotelowej restauracji ponownie zaobserwowaliśmy tendencję do nakładania na talerz zdecydowanie więcej niż jesteśmy zjeść. Nasi rodacy tym razem mieli kompanów w postaci naszych zachodnich sąsiadów. I kolacja i śniadanie gdzie wynosimy z restauracji kanapki i jajka dla mnie są sytuacją skandaliczną i niedopuszczalną. Wstyd jednym słowem. 

Wizytę w centralnej części Tallina rozpoczynamy wcześnie rano. Wita się z nami lokalna przewodniczka.

Zaczynamy od Wzgórza Toompea i zamku stojącym na nim.  Chwilę później jesteśmy na placu pod zamkiem. 

Z jednej strony estoński parlament, z drugiej zaś tallińską perełkę – Sobór św. Aleksandra Newskiego. Ta przepiękna cerkiew miała być symbolem rosyjskiej dominacji w Estonii. W tym miejscu wiara prawosławna i powolna rusyfikacja Estonii miała mieć swój początek. Na szczęście dla Estończyków do tego nie doszło. Po rozpadzie związku sowieckiego Estonia rozważała nawet rozbiórkę soboru. Chyba dobrze się stało że do tego nie doszło. Jednym z warunków pozostawienia soboru była wymiana kopuł. Dziś kopuły nie mienią się złotem. Wąskimi uliczkami spacerujemy dalej. Stare Miasto w Tallinie wpisane jest na listę UNESCO. Wąskie brukowane uliczki. Liczne zakamarki. Wczesną porą można doświadczyć spokoju i spojrzeć na stolicę z innej perspektywy. Właśnie, zbliżamy się do pierwszego, nie jedynego punktu widokowego. Niedaleko ogrodu duńskiego króla przy Baszcie Niewiasty. Przed oczami mamy naprawdę fajny widok. Przed nami Zatoka Tallińska. Na pierwszym planie smukła wieża kościoła św. Olafa. Mury obronne i dwie baszty które mijamy a szczególnie jedna z nich, o wysokości 38 metrów, Kiek in de Kok, pokazuje jak solidnie broniony był w średniowieczu Tallin. 

Kręte, wąskie uliczki. Mnóstwo w nich sklepików z pamiątkami, małych kawiarni i restauracji, my na kawę zatrzymujemy się w jednej z najstarszych. Lokalna gazeta Postimees. Język estoński jest trudnym do wymowy. 

Wracamy na główny plac Starego Miasta. Plac Ratuszowy w Tallinie jest najstarszym w Europie Północnej i jednym zachowanym ratuszem w stylu gotyckim. Ten symbol średniowiecznej potęgi ma 64-metrową wieżę, można ją zwiedzać ale nasze ograniczenia czasowe powodują że nie tym razem. Ciekawostką jest postać Starego Tomasza na szczycie wieży. To wiatrowskaz. Wiąże się z nim legenda o starym wojowniku. 

NIedaleko ratusza znajduje się prawdziwa perełka Tallina. Apteka Ratuszowa (Raeapteek), otwarta poniekąd w 1415r. Czyni ją jedną z najstarszych nadal działających aptek w Europie.  Niedaleko kolejna kolorowa fasada. A w niej domek jak z bajki. Jesteśmy w zaułku Saiakang. Góruje nad wszystkim wieża kościoła św. Ducha. Kolejną ciekawostką jest zegar znajdujący się na wieży. Mozaikowy zegar jest najstarszym publicznym zegarem w Tallinie. Plac Ratuszowy z pięknie zdobionymi, kolorowymi kamienicami uwodzi. Widzieliśmy już mnóstwo placów ratuszowych w Europie i muszę przyznać że ten w stolicy Estonii zrobił na nas ogromne wrażenie. Średniowieczni kupcy mogli być dumni z „najwyższego budynku na świecie”. W latach 1549-1625 wieża kościoła św. Olafa takie miano nosiła. 159-metrowa iglica miała służyć jako punkt orientacyjny dla zbliżających się statków. Kilkukrotnie spłonęła ale dla kupców najważniejsze było to że są postrzegani jako zamożni i dobrze prosperujący kupcy. Stąd tylko kilka kroków i jesteśmy przy wejściu do miasta od strony północnej. Gruba Małgorzata (Paks Margareeta) i przylegająca do niej Wielka Brama Nadbrzeżna (Suur Rannavärav) stoją na straży robiąc ogromne wrażenie.

Zaułek Katarzyny to uliczka która zachowała swój styl ze średniowiecza. Liczne warsztaty z rękodziełem. Na samym końcu uliczki kilkanaście płyt nagrobnych, które przykrywały groby członków Bractwa Czarnogłowych. I kilka kroków dalej możemy podziwiać pięknie zdobione drzwi przez które wchodzili członkowie Bractwa Czarnogłowych. Skupiało ono młodych, samotnych i zamożnych kupców. Ich głównym zadaniem było ubieranie choinki na Placu Ratuszowym. I dzięki temu Tallin jest pierwszym miastem w Europie, w którym pojawiła się tradycja publicznej choinki. 

Czas nas gonił. Z tego też względu nie mogliśmy wejść na wspomnianą wcześniej wieżę Ratusza czy też podziwiać miasto spacerując po galerii murów obronnych. 

Do Tallina z pewnością przylecę raz jeszcze na dłużej. Miasto a szczególnie jego średniowieczna część jest rewelacyjna. Po odwiedzeniu Kopenhagi, Sztokholmu czy Helsinek, Tallin wysuwa się zdecydowanie na pozycję lidera. Poza Starym Miastem jest jeszcze część portowa, pełna restauracji, Pasaż Stalkera, Wieża Telewizyjna ze swoją historią, czy też targ Bałtycki, hala targowa z sekcją foodową i warzelnią piwa: Humalakoda. 

Szukamy ciekawych połączeń i lecimy do stolicy Estonii. Lecisz z nami?

Hasta Luego

Adios.

Buonaserata.

Ci vediamo