Ostuni i Locorotondo – włoskie „białe miasta”

Home » Ostuni i Locorotondo – włoskie „białe miasta”

Ciao

Buenas

Koniec końców mamy Nowy Rok. Przywitaliśmy go w gronie przyjaciół we francuskim Saint-Tropez, ale oczywiście ta wycieczka nie mogła się odbyć bez wizyty we Włoszech. Ale o przygodach na przełomie roku niebawem. 

Przenosimy się tym razem na południe Włoch, do Apulii i rozpoczynamy kolejną podróż po ukochanej Italii. 

Lecimy tym razem do Bari. Tym razem ponieważ to nasza druga wizyta w tym arcyciekawym regionie Włoch. Co w planach?

Bari, naturalnie, Alberobello i przepiękna, charakterystyczna dla tego miasta, cześć z domkami Trulli. Poza tym standardowo Monopoli, Polignano al Mare. Locorotondo. Zjawiskowe małe miasteczko, uważane za najbardziej ukwiecone miejsce w Apulii. Ostuni. Biała perła tego regionu. Fasano gdzie mieszkamy i Lido Aurora, cudowne miejsce nad morzem w Zatoce Tarenckiej i na deser, królowa tego wyjazdu czyli Matera. 

Teraz kilka słów o uczestnikach wyjazdu. 

Poznańska ekipa w składzie: Ania, Tomek, Dominika, oraz Stasiu, ich znajomi z Sielinka oraz naturalnie my w trzyosobowym składzie. Wcześniej kupiliśmy bilety lotnicze w najlepszej linii lotniczej (Ryanair:)). Moglie znalazła duży dom w Fasano w okolicy Alberobello, który mógł pomieścić 11 osób. Zostały jeszcze do wynajęcia samochody. I tu zaczynają się przygody. Nie będę Wam wszystkiego opisywał ale powiem tylko że na lotnisku podczas odbioru samochodów spędziliśmy ponad 2 godziny. Nie obyło się bez komplikacji i rozmów telefonicznych w języku włoskim z booking i próbami zmiany rezerwacji. Ostatecznie wyjechaliśmy trzema samochodami i zaczęła się nasza przygoda. Jak już pewnie zauważyliście plan wycieczki bardzo bogaty. 

Meldujemy się w centrum Bari. Zmęczeni znajdujemy jedną z niepozornych pizzerii w samym centrum starego miasta. Plan oczywiście zakładał wizytę w polecanej restauracji gdzie szef śpiewa gościom włoskie klasyki ale jesteśmy za późno i wizytę odkładamy na następny wyjazd. 

Kolejny dzień naszej wycieczki to Locorotondo. W wolnym tłumaczeniu to „krągłe miasto”. Uważane przez samych Włochów za jedno z najpiękniejszych małych miasteczek Włoch. Białe domy, wąskie uliczki, i w sumie niewiele zabytków ale miasteczko jest bardzo urokliwe. W samym jej centrum wznosi się najbardziej charakterystyczna budowla a mianowicie Basilica di San Giorgio. Centro Storico lekko uśpione, nieliczne sklepy i restauracja są czynne. Magiczne, wąskie, kwieciste uliczki. W jednym z otwartych sklepików kupujemy ręcznie robione magnesy. Będąc w Locorotondo, najprawdopodobniej do centrum wejdziecie od strony Porta Napoli. Centrum Locorotondo, białe, ciche, zachwycające. Stojąc na głównym placu miasteczka widzimy budynek Municipio, kwadratowy, przypominający do znudzenia budynki w centrum Brescii. Chwila na złapanie promieni słonecznych. Dodatkowo wyśmienita kawa i obowiązkowa lektura w postaci Gazeta della Sport. 

Kolejne miasto jest miejscem co do którego miałem duże oczekiwania. Ostuni. Białe miasto na wzgórzu. 

Miasto które wzbudziło nasz zachwyt i zainteresowanie podczas ostatniej podróży do Apulii.

Parkujemy przed wejściem do centralnej części miasta. Po chili wspinaczki znajdujemy się na Piazza della Liberta czyli Placu Wolności. To co wzbudza nasze zainteresowanie to chyba największy budynek w tym miejscu czyli Palazzo Municipale czyli Ratusz Miejski. Ciekawostka numer jeden. Ratusz miejski mieści się w byłym klasztorze. Obok Kościół di San Francesco. Widzimy również duży obelisk. Obelisk św. Oronzo – patrona Ostuni i Lecce. Siadamy w jednej z wielu knajpek i raczymy się wyśmienitym Aperolem. Widok na centralną część placu, wielu turystów, cudowne słoneczne promienie cieszą nas bardzo. 

Każde miasto na wzgórzu ma to do siebie że na szczycie jest coś ciekawego do zobaczenia. Tym razem też tak jest. Na szczycie stoi Duomo di Ostuni czyli katedra, postawiona jeszcze w XV w. Stojąc przed wejściem do budynku katedry zachwycamy się drzwiami, bielonymi ścianami i samej katedry jak i pobliskich budynków. Za nami wyłania się piękny, kolorowy łuk zwany Arco Scoppa. Z tego miejsca kilka kroków i jesteśmy pod „instagramowymi drzwiami w Ostuni”. Przygotowując się do tej podróży znalazłem bloga belekaj.eu i zainspirował mnie wpis właśnie z Ostuni. Są i drzwi. Kolorowe. Wokoło białe ściany. I mnóstwo kaktusów. Z Piazza della Liberta ciągnie się na górę, pod katedrę Via Cattedrale. Pełno na niej turystów, mieszkańców, skuterów, sklepików, lodziarni. Praktycznie każda odnoga to niewielkie, wąskie uliczki, a wśród nich bary i restauracje. 

Odpoczywamy w jednej z knajpek. Panino Genuino. Rewelacyjne panini. Świeże, proste, włoskie. Salami, Guanciale, Pecorino. Bardzo konkretny kawałek zwykłej bułki włoskiej. 

Pierwsze dwa miasteczka nie pozostawiły złudzeń. Citta Bianca czyli Ostuni i Locorotondo to miejsca które mnie osobiście zachwyciły. Białe, kamienne budynki. Kolorowe sklepiki. Piękne słońce. Prawdziwa Bella Italia. 

Będąc w Apulii nie omijajcie tych dwóch miejsc. Monopoli, Alberobello, Polignano a Mare są w sąsiedztwie, są może bardziej znane ale Ostuni i Locorotondo spokojnie stawiam na jednym poziomie pod kątem atrakcyjności. 

Zostawiam Was jak zawsze z opisem i zdjęciami. Nic jednak ni odda wyrazistości i cudowności tych dwóch miast jak bezpośrednia ocena podczas pobytu w Apulii. Lotniska w Bari i Brindisi czekaja na Nas. 

Słyszymy się niebawem. 

Hasta Luego

Adios.

Buonaserata.

Ci vediamo