Ciao
Hola, Buenas


Podczas sylwestrowo-noworocznego wyjazdu byliśmy dwukrotnie we Włoszech, o Cremonie i Piacenza pisałem we wcześniejszym wpisie, do nich zresztą wrócimy a to za sprawą wizyty w Genui, ale sylwestrową gwiazdą miało się okazać francuskie Saint Tropez. W drodze do tego miasteczka zatrzymaliśmy się jeszcze w księstwie Monaco. Pierwsza wizyta w tym mieście – państwie, położone na Riwierze Francuskiej kibicom Formuły 1 kojarzy się z corocznym ulicznym wyścigiem z cyklu Grand Prix, kibicom piłki nożnej z występującym we francuskiej ekstraklasie, czyli Ligue 1, AS Monaco, ale chyba najbardziej kojarzymy Monaco z luksusem i kasynem znanym na całym świecie. Postanowiliśmy zweryfikować to wszystko i w drodze do Saint Tropez, zatrzymaliśmy się na jednym z parkingów.
Właśnie, tenże parking, dodam 15-sto piętrowy jest znakomitym miejscem na pozostawienie swojego auta podczas zwiedzania. Nazywa się Parking des Salines i jest wykutym w skale rewelacyjnym miejscem połączonym nawet z dworcem kolejowym. Jedziemy windą na dół i po chwili jesteśmy na głównym bulwarze. Przed nami pojawią się jachty, i marina Port Hercule. Trudno nazwać to jachtami. To wielkie, luksusowe pływające domy. Oszałamiające swą wielkością i luksusem.
Przechadzając się wzdłuż mariny można się licytować który kosztował więcej. Docieramy na jedną z charakterystycznych ulic, znajdującej się w tunelu gdzie raz w roku najszybsze samochody Formuły 1 z szybkością dochodzącą do 300 km/h pokonują właśnie te szykany i wydaje się nam to niewykonalne i abstrakcyjne.


Kolejne ociekające luksusem miejsce to Hotel de Paris. Na miejscach parkingowych najdroższe samochody. Ferrari, Maserati, Lamborghini i sportowa Honda, ku zaskoczeniu. Mnóstwo turystów.
Okazały budynek Opery w Monaco. Mijamy Le Parc Spèlugues i naszym oczom okazuje się piękny, wytworny czerwony dywan. Nasze damy przechadzają się po nim, kończąc spacer przed wejściem do Casino Monte Carlo. Na skwerze przed kasynem świąteczne choinki i kolejka aby zobaczyć wnętrze kasyna, znane z wielu filmów z bondowskim GoldenEye na czele.
Wieczorna pora i wystrój świąteczny czyni to miejsce magicznym. Ale czy to dobre miejsce do życia?
Pozostaje nam rozkoszować się wytworem luksusowych sklepów, barów czy restauracji.

Zabrakło czasu na zwiedzanie starego miasta w Monaco, Pałacu Księcia Monako czy obserwacji uroczystej zmiany warty. Ledwo dotknęliśmy to zadziwnitące miejsce. Wrażenia?
Zgodne z przypuszczeniami. Miasto luksusu i gigantycznych pieniędzy.
Przed nami podróż francuskimi autostradami już do Saint Tropez.
Pamiętajcie, będąc w księstwie Monaco zostawcie telefony w pozycji samolot. Każda minuta kosztuje tutaj bardzo dużo.
Z pewnością odwiedziłbym jeszcze raz księstwo ale tylko podczas wyścigu Formuły 1.
Do usłyszenia.
Adios.
Ci vediamo.